"Niepokój nie jest pokusą pojedynczą,
ale źródłem, z którego i przez które spływa wiele pokus. Trzeba więc,
bym ci o nim co nieco powiedział.
Smutek nie jest niczym innym, jak
boleścią ducha, którą odczuwamy z powodu zła będącego w nas wbrew naszej
woli, czy to będzie zło zewnętrzne, jak ubóstwo, choroba lub doznana
wzgarda, czy też wewnętrzne, jak niewiedza, oschłość, wstręt czy pokusa.
Gdy więc nasza dusza odczuje jakieś zło, boli ją ono, stąd zaś rodzi
się smutek i natychmiastowe pragnienie pozbycia się tego zła, a więc i
znalezienia na to sposobu. I dotąd ma ona słuszność, bo każdy z natury
pragnie tego, co mu się wydaje dobre, a unika tego, co mu się wydaje
złe.
Jeżeli dusza szuka sposobów pozbycia
się jakiegoś zła dla miłości Boga, będzie ich szukać cierpliwie, z
wolna, pokornie i spokojnie, spodziewając się swego wyzwolenia raczej od
Opatrzności i dobroci Boga, niż od pracy, biegłości i pilności własnej.
Jeżeli zaś stara się pozbyć tego zła dla miłości własnej, będzie się do
tego rwała z pośpiechem i w gorączce, jak gdyby to dobro, którego
pragnie, zależało raczej od niej niż od Boga. Nie mówię, że tak myśli,
ale mówię, że śpieszy się tak, jakby w ten sposób myślała.
Jeżeli zaś nie może osiągnąć prędko
tego, czego pragnie, popada w wielkie niepokoje i niecierpliwości.
Ponieważ zaś nie tylko nie zmniejszają istniejącego zła, ale wręcz
przeciwnie, jeszcze je pogarszają, pada dusza w stan utrapienia i
niezmiernej udręki, odstępuje ją męstwo i tak opada na siłach, że wydaje
się jej, iż nie ma już dla niej żadnego ratunku. Widzisz więc, jak
smutek, z początku uzasadniony, rodzi niepokój, a niepokój wyradza
nadmiar zasmucenia, bardzo niebezpieczny.